
Szewstwo to nie tylko rzemiosło – to sztuka, historia i tysiące małych detali, których przeciętny użytkownik butów nigdy nie zauważy. W dzisiejszym wpisie zabieramy Cię w podróż po fascynującym świecie szewstwa. Dowiesz się, co mają wspólnego buty z architekturą, czemu niektóre modele szyje się nawet kilkaset godzin i dlaczego klasyczne obuwie szyte na miarę może przetrwać dekady.
W 2008 roku w jednej z ormiańskich jaskiń odkryto doskonale zachowany but z epoki miedzi. Wykonany ze skóry bydlęcej, był sznurowany i wypełniony trawą – zapewne dla utrzymania kształtu. Co ciekawe, swoim fasonem przypomina dzisiejsze mokasyny!
W branży mówi się m.in. o „kopytach”, „flekach”, „sztybletach”, „czubkach francuskich”, „brzuchu buta” czy „kroju derby”. Dla osoby spoza świata rzemiosła brzmi to jak zaklęcia – ale każdy termin ma swoje techniczne znaczenie i precyzyjnie opisuje część konstrukcji buta.
W tradycyjnym systemie szycia Goodyear welted (pasowanym) używa się dwóch oddzielnych nici – jednej do przyszycia cholewki do pasa, drugiej do przymocowania podeszwy. Samo przygotowanie, szycie, klejenie i prasowanie jednej pary zajmuje od 40 do 100 godzin pracy – wszystko zależy od stopnia skomplikowania.
Prawidłowo wykonane buty – zwłaszcza szyte metodą ramową – pozwalają na wielokrotne wymiany fleków, zelówek, obcasów, a nawet całych podeszw. W szewskich pracowniach na całym świecie naprawia się klasyczne pary sprzed 30–40 lat, które wciąż służą właścicielom.
Szewcy pracują z bryłą przestrzenną, planując jak cholewka otuli stopę, gdzie ma się ułożyć skóra, jak rozłożyć napięcia i gdzie materiał powinien być wzmacniany. Źle zaplanowany but może się marszczyć, uciskać lub szybko się zdeformować – dokładnie jak źle zaprojektowany dach albo filar.
W wielkich miastach (np. Londyn, Florencja, Tokio) spotkać można pracownie, które szyją tylko oksfordy, tylko sztyblety albo buty taneczne. W Japonii istnieją rzemieślnicy, którzy przez 20 lat wykonują wyłącznie konstrukcje typu „wholecut” – z jednego kawałka skóry, bez żadnych szwów na cholewce.
Choć skóra to szlachetny materiał, tylko część z niej nadaje się na dobre obuwie. Szewcy wybierają skóry garbowane roślinnie lub anilinowo, pozbawione defektów, o odpowiedniej grubości i elastyczności. Z kolei skóry zbyt miękkie, garbowane chemicznie lub lakierowane często źle się starzeją – pękają, tracą kształt, a nawet… łuszczą się.
Dobre fleki to nie przypadkowe podkładki, ale często bardzo zaawansowane technologicznie elementy – z mieszanki gumy i skóry, z wzmocnieniem stalowym lub ze specjalną konstrukcją tłumiącą dźwięk. We Francji popularne są fleki „półciche”, które nie stukają po podłodze, a we Włoszech stosuje się fleki ze wzorem antypoślizgowym z mikroporowatej gumy.
Zaprojektowane przez Debbie Wingham, buty te zostały wykonane z 24-karatowego złota, platyny oraz diamentów. Choć nie miały wiele wspólnego z tradycyjnym rzemiosłem, pokazały, jak bardzo prestiż i obuwie potrafią się połączyć.
Marki takie jak John Lobb, Edward Green czy Crockett & Jones działają nieprzerwanie od XIX wieku. Ich rzemieślnicy przechodzą wieloletnie szkolenia, a część modeli jest szyta według tych samych wykrojów od ponad 100 lat. Często są to buty zamawiane przez arystokrację, polityków i kolekcjonerów klasyki.
Szewstwo to znacznie więcej niż praca z młotkiem i nicią. To dziedzina pełna historii, precyzji i pasji, która – choć z pozoru niepozorna – kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Mamy nadzieję, że te ciekawostki pozwoliły Ci spojrzeć na buty z zupełnie nowej perspektywy.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej, odwiedź naszą pracownię – chętnie opowiemy, pokażemy, a może nawet zdradzimy kolejne szewskie sekrety. Bo rzemiosło to nie tylko produkt, ale i historia.